Co najmniej 600 tys. zł rocznie wydaje na zarybienie akwenów wałbrzyski okręg Polskiego Związku Wędkarskiego. Do wód trafia ponad 30 gatunków ryb – od węgorza poprzez szczupaka, sandacza, leszcza, karasia i pstrąga, po karpia, tołpygę i suma. I to jest największa przewaga PZW nad dzikimi łowiskami – wielka rozmaitość ryb.
- Nasze wody są po prostu bardzo atrakcyjne – mówi dyrektor biura zarządu okręgu PZW w Wałbrzychu, Sylwia Orłowska.
Okręg wałbrzyski jest jednym z trzech w kraju, które mogą się pochwalić najlepszymi wynikami pod względem zarybiania akwenów.
- Akcję zaczynamy, jak tylko zrobi się trochę cieplej, na przełomie marca i kwietnia, a kończymy czasem dopiero w listopadzie, jeśli aura sprzyja – wyjaśnia dyrektorka.
W tej chwili nad wodami w regionie wałbrzyskim tłoku nie ma.
- Kije moczą tylko zwolennicy łowienia ryb spod lodu. Większość z nas czeka na wiosnę – mówi sekretarz okręgu, Rafał Diug.
Autor:
Czytaj więcej na: Zarybianie wałbrzyskich akwenów
