Wyjeżdżając osiem lat temu z domu powiedział: “nie szukajcie mnie, odezwę się”. Ale do tej pory nie dał znaku życia. Dlatego rodzice 28-letniego obecnie Łukasza Kani z Głuszycy zdecydowali się zgłosić zaginięcie syna. Poszli na policję i do prywatnego detektywa. Mimo znacznego upływu czasu, zgłoszenie zostało przyjęte.
Ojciec Łukasza, to człowiek w podeszłym wieku, dobiega siedemdziesiątki. Nie wie, dlaczego syn, choć obiecał, nigdy się nie odezwał.
- Początkowo zastosowaliśmy się do jego prośby, licząc na to, że w końcu da znać gdzie jest i co robi. Ale czas płynął, a wiadomości nie było. W końcu, na nasz wniosek, Centralne Biuro Adresowe w Warszawie ustaliło, że nikt o nazwisku i imieniu naszego syna nie jest zameldowany na terenie kraju – mówi ojciec zaginionego.
Poszukiwaniami Łukasza, oprócz policji, będzie się zajmował prywatny detektyw Marek Rosiak. Na roboczo przyjmuje on kilka hipotez.
Czytaj więcej na: Zaginiony Łukasz Kania z Głuszycy
